Krakowski Klub Biegowy

Amator na bieżni

Wkrótce biegacze amatorzy z naszego klubu wyjeżdżają na dwa starty do Belgii.

Jestem wielkim fanem biegów przełajowych. To znakomity, ba! najlepszy sposób skutecznego przygotowania się do sezonu letniego! Również do biegów ulicznych. W Polsce nieznany…
Po co tam jedziemy? Ano po to, by zobaczyć “inne bieganie”. Na razie uśmiecham się w kącikach ust! Jak nasze dwa  “teamy” poradzą sobie w sztafetowym przełajowym maratonie w Brukseli / 44 km do przebiegnięcia! – w odcinkach po 8 km / oraz jednym z bardziej prestiżowych crossów  – w Kerkrade.
Jestem bardzo ciekaw relacji z tego wyjazdu.


zdj. Jean-Pierre Leroux, Relais Givres 2015

zdj. Jean-Pierre Leroux, Relais Givres 2015

A poniżej macie nasz artykuł sprzed kilku lat (2009, wtedy jeszcze dinozaury żyły) – dotyczący naszego biegania po stadionie. Bo w lato pojedziemy do Francji na zawody na bieżni.  Też dla amatorów…
Masters – to jednak inne bieganie.
DarekKaczmarski


Amatorskie biegnie w Polsce to na razie w przeważającej ilości biegi uliczne. I to w większości na dystansach od 10 km wzwyż!  Wszelkiego rodzaju maratonów, „półmaratonów” czy innych biegów ulicznych mamy relatywnie bardzo dużo. Powoli organizatorzy zaczynają szukać innych rozwiązań. No bo ile można biegać 20-tek w miesiącu?! Przecież to nie aż takie atrakcyjne… No nie?! Do tego obserwując startujących, co tydzień, we wszelkiego rodzaju biegach ulicznych, zaczynam dostrzegać efekt znudzenia. No i bieganie kilkunastu czy kilkudziesięciu biegów ulicznych w roku – na pewno nie jest zdrowe. Jeden, max dwa maratony, do tego ze dwie dwudziestki czy półmaratony, kilka szybkich krótkich biegów i parę tzw. „biegów przyjacielskich” – to powinna być norma dla amatora traktującego zabawę w bieganie jako zdrowe hobby. Wtedy można mówić o zdrowotnych aspektach biegania. Do tego sensowny, regularny trening w fajnej grupie pod okiem dobrego fachowca. To daje przyjemność ze ścigania się, jest szansą na stałą progresję.

Dla tych którzy już złapali bakcyla rywalizacji i nie mogą żyć bez dawki adrenaliny którą daje uczestnictwo w zawodach – mamy propozycję „ prawdziwego” sportu. To amatorskie bieganie na bieżni! W Polsce – prawie nieznane! Na Zachodzie bardzo rozwinięte. Bo to atrakcyjna, a do tego niesłychanie zdrowa i tania forma realizacji biegowego hobby! Rozgrywane są mistrzostwa dzielnic, gmin, kraju a nawet mistrzostwa Europy czy świata. Z Polaków na imprezach na poziomie Mistrzostw  Europy Weteranów  uczestniczą raczej byli zawodnicy, którzy „naturalnie” stali się weteranami. Nie ma typowych amatorów, którzy swoja przygodę rozpoczynali od nieśmiałych przebieżek w parku, a teraz mają ambicje powalczenia z rówieśnikami. No bo nie ma tradycji, zawodów, nie ma klubów amatorskich przy profesjonalnych klubach sportowych. Ale to się zmieni! Bo warto biegać i rywalizować na stadionie!

Bo rywalizacja na bieżni to właśnie sport u korzeni! Te same dystanse, te same zasady jakie mają profesjonaliści oglądani na ekranach telewizorów z okazji Igrzysk Olimpijskich, Mistrzostw Świata czy mitingów Golden League. To całkowicie inne bieganie niż ulica. Realna walka z dystansem i rywalami – do tego stale na oczach kibiców, przyjaciół i rodziny! Dystans zawsze taki sam, warunki podobne – bo raz wieje w plecy – a zaraz w twarz. Wszystko jasne i uregulowane. Nawet to, że sędzia zwraca uwagę by koszulka była w spodenkach! Rozgrzewka, wyjście na stadion, przygotowane do startu. To inny psychiczny stres – niż ustawanie się w tłumie biegaczy i odliczanie od 10 do jednego… Realna walka z czasem – który można porównać np. z rekordem świata, czy swoją życiówką. Bieganie na stadionie – to są właśnie realne życiówki. Bo  – często/gęsto – w rzeczywistości 10 km na zawodach ulicznych to „umowne” 10 KM! Zbiegi, podbiegi, ścinanie zakrętów – to nie jest porównywalne. Dystans na bieżni – zawsze taki sam! Po zawodach na stadionie – nawet jak była to tylko „trójka” czyli 3 km – to na drugi dzień jesteśmy w stanie dalej kontynuować nasze treningi. Zmęczenie jest tzw. „ostre” – ale dość szybko wracamy do równowagi. Po biegu ulicznym na 20 km jeszcze przez ok. 10 dni nasz organizm zwalcza rozregulowanie metabolizmu. Tyle trwa naprawianie uszkodzeń wiązań białkowych na poziomie mitochondrialnym – od tysięcy kroków po twardym podłożu.

Ideą amatorskiego biegania na stadionie jest rywalizacja – ale najważniejszym elementem jest prawidłowe szkolenie. To właśnie treningiem „pod stadionowe dystanse” możemy skuteczne kształtować technikę i dynamikę biegania. Do rywalizacji na stadionie trzeba być przygotowanym – i to przygotowanym na wielu poziomach. Trzeba znać stadionową „etykietę” – zasady rozgrywania konkurencji. Ba – trzeba się w tym wszystkim dość sprawnie poruszać – by np. nie „wleźć” w pole rzutu dyskiem! Bo miting lekkoatletyczny to nie tylko bieżnia! Trzeba być przygotowanym psychicznie do rywalizacji na oczach widzów – a uwierzcie, że są bardzo blisko i się gapią… Trzeba umieć biegać taktycznie, umieć rozłożyć tempo i czuć szybkość! No i najważniejsze  -trzeba być sportowo przygotowanym do takiego biegania. A więc trzeba sensownie trenować! A tu nie ma wyjścia – trzeba stosować środki i metody treningowe jakie stosują zawodowcy. Te metody mogą i muszą być adoptowane do biegania amatorskiego. Wkrótce napiszemy o stadionowym treningu. Zresztą uważam, że jest jedno bieganie. Zawodowcy i amatorzy mogą i powinni spotkać się również na stadionie. Tam jest nasze miejsce – tam są nasze korzenie. To zapewni rozwój amatorskiego biegania. Nawyki i doświadczenia z bieżni będą niezastąpione w bieganiu w imprezach ulicznych. To naprawdę inna jakość. To trzeba i należy połączyć. A więc następny trening na stadionie. A może i w przyszłości jakiś start na tartanie?! Czemu nie – my mogliśmy to i Wy możecie. Uwierzcie, warto…

W zeszłym roku (2008) wraz z naszym klubem AZS AWF Kraków Masters zorganizowaliśmy w ramach mitingu 100-lecia klubu dwa biegi dla amatorów. Kobiety biegały 800m, a mężczyźni 1500m. Dla większości były to pierwsze kroki na tartanowym stadionie z wyrysowanymi torami. Emocji było bardzo dużo. Zaproszona grupa zaprzyjaźnionych biegaczy z Wrocławia była na początku bardzo zdziwiona, że będzie biegać na stadionie. Walka była fantastyczna, a cała atmosferą mitingu łącznie z prezentacją, imiennymi numerami startowymi oraz fantastycznym dopingiem publiczności / bo były to najliczniejsze biegi na mitingu /! W zgodnej opinii uczestników zawody te były czymś wyjątkowym. W tym roku znów będziemy to organizować. Jak to wypadło możecie – zobaczyć na stronach: http://picasaweb.google.p…feat=directlink Filmik: http://www.youtube.com/watch?v=90YJhM4XEPw