Krakowski Klub Biegowy

Sejm to nie stadion, a poseł sportowiec to nie zawodnik

Sejm to nie stadion...

Autor: Darek Kaczmarski (http://www.biegimasowe.pl/publicystyka/felietony/380-sejm-to-nie-stadion-posel-sportowiec-to-nie-zawodnik)

Podobno w środowisku jestem znany jako osoba, która lubi wkładać „kij w mrowisko”… A zatem chciałbym wsadzić ”kij” w temacie interesujących wszystkich, czyli polityce! Szczególnie przed wyborami. Ale nie tej polityce codziennej, bo tej pewnie macie dość. Ja też.

Chciałbym zwrócić uwagę na temat, o którym niewielu chyba pasjonatów sportu zdaje sobie sprawę. A sprowokowała mnie wiadomość, że numerkiem jeden w zbliżających się wyborach do Sejmu RP na liście PO w Poznaniu będzie znany, zasłużony i sympatyczny Szymon Ziółkowski. Młociarz, który w sporcie osiągnął prawie wszystko. Wiele widział. Jest inteligentny, ect… Dla sportu więc, to fantastyczna wiadomość. Pewnie załatwi dużo dla szeroko pojętej kultury fizycznej. Ale tak jakoś nie mam zaufania do polityczno – sportowych przedstawicieli w Izbie Wyższej naszego parlamentu, którzy od zawsze zasiadali w sejmowych ławach!

Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, że w mijającej właśnie kadencji Sejmu mięliśmy bardzo mocnąa reprezentację ludzi sportu i kultury fizycznej. Nazwiska? Proszę!: Leszek Blanik – gimnastyk i olimpijczyk, Iwona  Guzowska – boks, Jan Tomaszewski – piłka nożna i olimpijczyk, Roman Kosecki – piłka nożna, też olimpijczyk, Jagna Marczułajtis – snowboard i olimpijczyk, Cezary Kucharski – piłka nożna, Zbigniew Pacelt – pięciobój nowoczesny, olimpijczyk, Paweł Papke –  siatkarz, Robert Wardzała – żużel , Maciej Zeliński – koszykarz. A to nie wszystko. Biega poseł Mężydło, lubi sport pan Kłopotek. A przecież z ekipy rządzącej, łącznie z byłym premierem, wielu „kopało gałę”.

Do tego, powinni być przecież zainteresowani sprawami sportu; była minister Anna Mucha i były minister Andrzej Biernat. A teraz Adam Korol, chociaż ten załatwił dość dużo w krótkim okresie – szacun! W samej Komisji Sportu i Kultury fizycznej zasiada z 30 posłów! Potężna siła ustawodawcza! Do tego, jak mniemam, sportowców lubi „chyba każda frakcja”. A więc środowisko niby prosportowe ma silę i środki by przepchnąć prawie każdą ustawę czy rozporządzenie! No TAK –  ustawę, poprawkę do ustawy, rozporządzenie czy chociaż marną interpelację! I co?

Jakoś nie widzę żadnej większej aktywności, a już prawie żadnych sukcesów legislacyjnych naszych znakomitych sportowców – polityków w tej dziedzinie. Nie widzę parcia by coś zmieć! Brakuje u nich wizji, jak to ma wyglądać, skąd brać pieniądze na sport, na sport młodzieżowy, na kulturę fizyczną. Jak powinna zmieniać się rzeczywistość organizacyjna sportu w Polsce, by nadążyć za standardami i trendami europejskimi!

Bo co może pomóc Polskiem sportowi? Tylko i wyłącznie zmiany w polskim prawie! Tylko ustawy i rozporządzenia, które by regulowały i wspomagały rozwój kultury fizycznej i sportu. Ustawy, które będą nadążały za zmieniającym się otoczeniem gospodarczym i prawnym. Dlaczego, nikt nie myśli  ustawie pozwalającej sponsorom rozliczać koszty ewentualnej pomocy sportowi w kosztach uzyskania przychodu? Proste rozwiązanie – warunkujące legalnie i opłacalnie dla wszystkich dofinansowywać polski sport. Tu są pieniądze dla polskich klubów i organizacji!
Polski sport jest zaniedbany pod względem legislacyjnym. Sponsorzy nie będą się pchali – bo muszą to rozliczać z własnego dochodu, po opodatkowaniu. Nonsens.
Nikt nie da pieniędzy. No chyba, że państwowy moloch! Ale to inna bajka. To nie czysty sponsoring, a sponsoring polityczny! Sam chętnie (bo jestem właścicielem całkiem dużej firmy) dałbym pieniądze na sport. Dlaczego? Proste. Bo lubię!

Ale nie z zysku mojej firmy po opodatkowaniu. Bo to niesprawiedliwe dla moich pracowników, którzy wypracowali ten zysk! Ja nie mam moralnego prawa dysponować ich pieniędzmi! A ile mogę dać bez informowania mojej żony? 3, 5, 10 tysięcy?

Gdzie ustawy regulujące poziom szkolnictwa w dziedzinie zdrowia i sportu młodzieży? Za kilka lat będziecie, panie i panowie posłowie, głosować kolejną poprawkę do budżetu na leczenie pokręconych pokoleń Polaków.

A więc panie Szymonie powodzenia!  Jak bym był z Poznania to na pewno bym na Pana głosował. Niezależnie, z jakiej by był Pan partii. Tylko,… plissss  proszę o zajecie się sprawami sportowców na poziomie Sejmu.